Koniec restrukturyzacji w PNT. Czas na upadłość

4 min czytania

Halving Bitcoina stał się jednym z głównych czynników, który zmusił wiele firm z branży wydobywczej do odejścia z rynku. Nie inaczej jest w przypadku Pracowni Nowych Technologii (PNT), która dała Inwestorom możliwość podjęcia decyzji o dalszych losach w każdej ze spółek projektowych. 

Pracownia-Nowych-Technologii

Najważniejsze informacje:

  • Dzięki jednomyślności Wspólników dwie z trzech spółek z Grupy PNT chcą skorzystać z możliwości ich rozwiązania na drodze porozumienia. 
  • W jednej z trzech spółek zarząd wystąpił z wnioskiem do rady wierzycieli powołanej przez sąd o wyrażenie zgody na zakończenie procesu restrukturyzacji oraz wejście spółki w upadłość. Jak podkreśla PNT, w aktualnej sytuacji jest to rozwiązanie w najlepszy sposób zabezpieczające interesy Wspólników, nienarażające spółki na dodatkowe koszty związane z przeciągającym się procesem restrukturyzacyjnym.
  • Głównym powodem, który doprowadził do podjęcia takich kroków, stała się nierentowność sprzętu przeznaczonego do wydobycia BTC, spowodowana halvingiem Bitcoina
  • Obecnie PNT planuje sprzedać wszystkie koparki kryptowalutowe. Majątek spółki ma zostać podzielony pomiędzy wierzycieli

Czas PNT przeminął

Wydarzenie wpisane w mechanizm Bitcoina – tzw. halving doprowadziło do tego, że wielu górników musiało opuścić rynek. Ze względu na zmniejszenie o połowę nagrody za każdy nowo wykopany blok BTC, niektóre koparki po prostu przestały być rentowne. W gronie tych firm znalazła się polska marka – PNT, która zmierza do zakończenia działalności w sposób zależny od decyzji inwestorów w każdej ze spółek. Nie była to nagła, impulsywna decyzja – jak przyznaje zarząd spółki już w 2017 roku, kiedy przedsięwzięcie dopiero powstawało, zakładano, że Antminery S9 będą rentowne tylko do czasu halvingu. Ten scenariusz się potwierdził. 

Bezpośrednim powodem, który zmusił nas do podjęcia takich działań, był halving Bitcoina. Ze względu na brak rentowności wywołany przepołowieniem nagrody z bloku, dochodzimy do momentu, w którym najlepsze, co możemy obecnie zrobić, to zakończyć działalność spółek i podzielić pozostały majątek w sposób, który definiuje wybrana przez Inwestorów forma zakończenia.

– wyznaje Szczepan Bentyn (prezes m.in. PNT).

Co dalej?

Obecnie zarząd PNT zmierza do zamknięcia procesu restrukturyzacji, który ratował spółkę przed upadłością oraz pozwalał na przedstawienie propozycji układowych wierzycielom, na które mogli przystać, bądź nie. Proces trwał dłużej, niż zakładano, na co wpływ miało przeciąganie się spraw w polskich sądach, wyznaczanie odległych terminów, a także dynamiczne zmiany na rynku, istotne dla procesu, które wymagały każdorazowo uzupełniani dokumentacji o nowe dane. Duży wpływ wywarło również zamrożenie sądów podczas pandemii koronawirusa. Ta sytuacja uniemożliwiła przeprowadzenie procesu restrukturyzacji do czasu halvingu, który ostatecznie spowodował, że spółka całkowicie straciła rentowność, a propozycja układowa nie mogła zostać zrealizowana. Jak podkreśla PNT, obecnie jest to rozwiązanie w najlepszy sposób zabezpieczające interesy Wspólników, nienarażające spółki na dodatkowe koszty związane ze znacznie przeciągającym się procesem restrukturyzacyjnym. Aktualnie zarząd dąży do tego, by zaspokoić interesy Wspólników z pozostałego majątku.

Z tego też powodu wystąpiliśmy z wnioskiem do rady wierzycieli ustanowionej przez Sędziego Komisarza, aby ta zaopiniowała pozytywnie wniosek o umorzenie restrukturyzacji oraz wejście w stan upadłości.

– podkreśla Bentyn.

Aktualnie PNT zamierza sprzedać wszystkie swoje koparki kryptowalutowe. Majątek szacowany na około 5,5 miliona złotych zostanie zaś rozdzielony pomiędzy wierzycieli.

Burzliwa przeszłość

W listopadzie ubiegłego roku Prokuratura Okręgowa w Warszawie wszczęła śledztwo w sprawie PNT ze względu na zawiadomienia złożone przez grupę inwestorów. Zarzucili oni spółce niekorzystne zarządzanie majątkiem w celu z góry zaplanowanego osiągnięcia własnych korzyści oraz usunięcie majątku i pozostanie w stanie niewypłacalności. Należy przy tym podkreślić, że oskarżenia ze strony wierzycieli nie spowodowały postawienia zarzutów, a jedynie zmusiły prokuraturę do wykonania czynności sprawdzających.

PNT

PNT odniosło się wówczas do całej tej sytuacji, deklarując gotowość do przekazania wszelkich dokumentów w sprawie. Podkreślono również, że wystosowane oskarżenia są bezpodstawne, ponieważ przedsięwzięcie w postaci kopalni kryptowalutowej zostało zrealizowane – mowa tu o Blockchain Data Center, spółka zaś ma dowody księgowe oraz raporty potwierdzające działalność kopalni. Zarząd PNT wspomniał także o tym, że każdy z wierzycieli miał świadomość tego, na co będą wydawane środki oraz skąd będą pochodziły fundusze do spłaty pożyczek, wyjaśniając, że wszystko to było zdefiniowane w umowie inwestycyjnej.

Odnosząc się do podejrzeń o usunięcie składników majątku spółki, podkreślono, że nic takiego nie miało miejsca. W rzeczywistości działania te mylnie zdefiniowano, ponieważ były one związane z relokacją sprzętu, który został przetransportowany do nowych lokalizacji poza Polską. Jednocześnie był to wynik nieciekawej sytuacji na rynku energetyki, jak również podwyżki cen prądu. Co więcej, cały ten proces został przez wspólników zaakceptowany. 

Jak wynika z aktualnych informacji na przestrzeni ostatnich miesięcy Prokuratura sprawdzała dokumenty, przesłuchiwała pracowników oraz inwestorów, jednak w wyniku pandemii COVID-19 czynności te zostały tymczasowo zawieszone.

Zobacz również: Prokuratura wszczyna śledztwo wobec PNT i Szczepana Bentyna. Mamy odpowiedź zarządu spółki!

Oceń post

Twój głos został już dodany.
Ocena: 2.69 z 5
Liczba ocen: 16
14 Komentarze
Wyrażam zgodę na przetwarzanie danych osobowych na zasadach określonych w polityce prywatności oraz polityce cookies. Jeśli nie wyrażasz zgody na wykorzystywanie cookies we wskazanych w niej celach, w tym do profilowania, prosimy o wyłącznie cookies w przeglądarce lub opuszczenie serwisu. Więcej Akceptuję