Tomasz R. Smus o idei Blockchain Alliance i kryptowalutach [WYWIAD]

7 min czytania
Tomasz-R-Smus-o-idei-blockchain-alliance-i-kryptowalutach

Szukasz informacji na temat Blockchain Alliance? Dobrze trafiłeś! Zobacz co na temat idei powstania owego stowarzyszenia ma do powiedzenia jego założyciel  – dr Tomasz R. Smus!

Karolina Kropopek: Jest Pan pomysłodawcą społeczności Blockchain Alliance. Czy może Pan opowiedzieć nam coś więcej na jego temat: z jakiej inicjatywy powstało, jaka jest główna misja jego działania?

Tomasz R. Smus: Idea Blockchain Alliance powstała w styczniu 2018, a 13 marca 2018 roku odbyło się pierwsze wydarzenie zorganizowane w Akademii Leona Koźmińskiego w Warszawie. Dodam jeszcze, że w 2017 roku powstała społeczność Get The Coin Community. Jej główne cele skupiały się ściśle wokół edukacji z zakresu kryptowalut. Natomiast społeczność Startups and Fintech Day skupiała się na pokazaniu wdrożeń startupów fintechowych, w tym z branży Blockchain. Połączono więc dwie idee w jedną i powstało Blockchain Alliance. Ta społeczność ma za zadanie inspirować oraz implementować różnego rodzaju pomysły związane z zastosowaniem Blockchain-a. Kolejnym założeniem jest również edukacja z zakresu tej technologii, ponieważ dla wielu osób stanowi ona pewną nowość, której po prostu jeszcze nie rozumieją. Z biznesowego punktu widzenia blockchain może dostarczyć firmom bardzo dużo korzyści. Spośród nich możemy wyróżnić chociażby oszczędność czasu i pieniędzy przy zabezpieczaniu, przechowywaniu i przekazywaniu różnego rodzaju danych w rozproszonych rejestrach.

K.K.: Jak często organizowane są tego typu wydarzenia i do kogo skierowane? 

T.R.S.: Odbiorcami docelowymi są grupy projektowe usytuowane w różnych korporacjach, jak i indywidualne osoby, które szukają nowych alternatyw dla własnego biznesu. Blockchain Alliance stara się odpowiedzieć na zapotrzebowanie branży. Jako że jesteśmy organem inicjującym spotkania biznesowe i edukacyjne, nawiązujemy współpracę z różnego rodzaju partnerami, którzy sprawują patronat nad wydarzeniami przez nas organizowanymi. Można powiedzieć, że Blockchain Alliance jest takim nieformalnym stowarzyszeniem skupiającym przedsiębiorców, którym zależy nie tylko na tym, by tę technologię wypromować, ale również wdrażać ją w życie.

K. K.: Kiedy po raz pierwszy zainteresował się Pan tematem blockchaina i kryptowalut?

T.R.S.:  O istnieniu samego Bitcoina dowiedziałem się w 2012 roku. Było to dla mnie pierwsze spotkanie z taką formą wirtualnego pieniądza. Wtedy jeszcze nie znałem nawet pojęcia blockchain, nie wiedziałem, że Bitcoin jest jego implementacją. Wartość BTC wynosiła wówczas około 5 dolarów. W 2009 pisałem doktorat o pieniądzu elektronicznym i spełnianych przez niego świadczeniach. Zastanawiałem się, jaką kolejną formę może przyjąć. Podczas rozmowy ze studentami w 2011 dowiedziałem się o tzw. Gold Farmingu. Polegał on na tym, że użytkownik miał możliwość zdobycia wirtualnej monety podczas gry online. Po odkryciu kantoru wymiany walut, transferu artefaktów Second Life chciałem dokładniej zbadać to zjawisko, w tym celu zwróciłem się do NBP kilkukrotnie, aby wykonać dalszą analizę. O samym blockchainie dowiedziałem się dopiero w 2016 roku. Po tak długiej przerwie w 2017 roku stwierdziłem, że ponownie wejdę w ten obszar, nie tylko od strony edukacyjnej, ale również biznesowej. I tak się zaczęło od różnego rodzaju inicjatyw.

K.K.: W jakich branżach według Pana opinii technologia blockchain ma lub będzie miała największe zastosowanie?

T.R.S.:  Jeżeli chodzi o zastosowania, to wydaje mi się, że w tym momencie jest to świetne środowisko do wymiany wirtualnych artefaktów, cyfrowych wartości. Trwają prace nad łączeniem tej technologii z Internetem Rzeczy, Sztuczną Inteligencją czy Uczeniem Maszynowym.

K.K.: Ma Pan na myśli przekazy wartości?

T.R.S.: Przekazy pieniężne na dziś, jeżeli mówimy o blockchainach publicznych. Jeżeli chodzi o blockchainy prywatne to sprawdzają się one jako pewnego rodzaju bazy danych, rejestry,  których po prostu nie da się złamać.

K.K.: Obecnie panuje duża moda na blockchain. Czy Pana zdaniem wdrażanie tej technologii ze względu na panujący trend jest rozsądnym posunięciem ze strony firm?

T.R.S.:  Do tego tematu trzeba podejść wieloaspektowo. Jeżeli klienci mówią o wyimaginowanych planach, wręcz nierealnych, staram się ich sprowadzić na ziemię. Gdy w firmie jest możliwość oraz rzeczywiste zapotrzebowanie na wdrożenia płatności za pośrednictwem kryptowalut bądź też wykorzystania rejestrów rozproszonych do przechowywania dokumentów  –  są to małe kroki, które warto zrobić. Mam wrażenie, iż wiele osób żyje w złudzeniu, że po wprowadzeniu do przedsiębiorstwa blockchaina wszystko stanie nagle na głowie. Tak jednak nie będzie, te zmiany, choć bywają istotne, często są mało zauważalne. Myślę, że nie warto od razu porywać się na głęboką wodę.  Należy pamiętać, że nawet jeżeli uda nam się wdrożyć w firmie tak zaawansowaną technologię, to będziemy musieli zapewnić naszym klientom odpowiednią wiedzę na jej temat, aby mogli odnaleźć się w zupełnie nowym środowisku. Na to potrzeba jednak czasu. Dlatego też społeczność Blockchain Alliance stawia w dużej mierze na edukację. Chcemy pokazać, czym tak naprawdę jest ta technologia i w jaki sposób może być wykorzystana. Osoby, które nie mają dostatecznej wiedzy na temat blockchaina, a rozważają jego wdrożenie, mogą zasięgnąć opinii ekspertów, którzy obcują z tą technologią na co dzień, a co za tym idzie poznać jej realne zastosowania.

K.K.: Gdybyś miał Pan wyróżnić najistotniejsze cechy kryptowalut to, co by to było i dlaczego?

T.R.S.:  Myślę, że taką główną cechą kryptowalut jest to, że użytkownicy sprawują nad nimi kontrolę, a więc są za nie odpowiedzialni. Muszą w odpowiedni sposób zadbać o bezpieczeństwo swoich wirtualnych monet.  W pewnym stopniu istotną rolę odgrywa tu również zaufanie. Ponieważ sami między sobą przeprowadzają transakcje, bez ingerencji instytucji finansowej, dzisiejszego pośrednika. Tutaj odpowiedzialność spoczywa jedynie na użytkowniku, który w odpowiedni sposób musi zabezpieczyć kryptowaluty przypisane do adresu klucza publicznego. Musi zadbać również o to, aby nikt nie miał dostępu do jego portfela kryptowalutowego, odpowiednio chroniąc swój klucz prywatny.

K.K.: Jak Pan sądzi, czy kryptowaluty są w stanie zająć miejsce pieniądza fiducjarnego? Czy miejsce kryptowalut może zając jeszcze jakaś inna, nowsza forma pieniądza?

T.R.S.:  Patrząc z perspektywy czasu, to jeszcze w 2012 roku wypowiedziałem w Katedrze Finansów i Rachunkowości na Uniwersytecie w Opolu jako Adiunkt takie sformułowanie, że za kilka lat będziemy tworzyć własne pieniądze. Teraz możemy wyemitować swój personalny token, czy tokeny firm, organizacji. Wtedy jeszcze nie wiedziałem, jak to się będzie nazywać. Dlatego też mając to na uwadze, mogę stwierdzić, że wszystko jest możliwe. Tak samo na czerwcowej konferencji Uniwersytetu Warszawskiego w Centrum Blockchain stwierdziłem, że za 5-10 lat, podejście do obecnych systemów opartych na pieniądzu dłużnym zupełnie ulegnie zmianom w kontekście wykorzystania bazy monetarnej, tym samym można dojść do wniosku, że masy będą chciały akceptować kryptowaluty.  Oczywiście nie nastąpi to z dnia na dzień ani z miesiąca na miesiąc, to proces na dekady, ale z biegiem czasu sami ekonomiści będą szukać alternatywnych systemów pieniężnych do swoich celów lub celów gospodarek, czy tworzonych zdecentralizowanych organizacji. Być może w dalekiej przyszłości stworzone zostaną nowe teorie ekonomiczne, gdzie nie inflacyjność lub kontrolowany proces emisji pieniądza będzie jego atutem. Zauważmy jednak, że to wszystko już powoli się dzieje. Porównajmy to, chociażby z rozwojem przemysłu motoryzacyjnego. Jeszcze 100-120 lat temu nie przypuszczano, że aż tak się on upowszechni, nikt nie wyobrażał sobie, że komunikacja drogowa będzie w takim stopniu rozbudowana. Tak samo może stać się z nowymi formami pieniądza. Oczywiście, żeby doszło do masowej adopcji kryptowalut potrzebne są odpowiednie warunki oraz przyjazne środowisko, które pozwoli im się rozwijać.

Komentarze