TecraCoin: „Jesteśmy zespołem, który uwielbia trudne i nowatorskie wyzwania”

1
250
TecraCoin: „Jesteśmy zespołem, który uwielbia trudne i nowatorskie wyzwania”

O TecraCoin było głośno już w ubiegłym roku. Nietuzinkowe połączenie blockchaina z finansowaniem komercjalizacji zastosowań grafenu budzi spore zainteresowanie. Jak to wszystko się zaczęło?

Niedawno pisaliśmy o tym, że TecraCoin znalazł się w TOP 10 najwyżej ocenianych ICO na świecie. Aby lepiej zrozumieć genezę owego projektu, postanowiliśmy porozmawiać z jego twórcami. Na nurtujące nas pytania odpowiedzi udzielił nam Pan Łukasz Gromek (współzałożyciel TecraCoin).

KAROLINA KROPOPEK: Jak narodziła się idea wykorzystania grafenu w połączeniu z blockchainem? Kto był jej głównym pomysłodawcą?

ŁUKASZ GROMEK: Początki tego projektu sięgają jeszcze końca 2017 roku. Wtedy to bowiem, jako Belters wraz z Przemkiem Kardą prowadziliśmy kopalnię kryptowalut, która odniosła duży sukces. Szukaliśmy wówczas możliwości reinwestowania zarobionych środków. Jednym z pierwszych pomysłów była własna kryptowaluta, która jeszcze wtedy miała nazywać się BelersCoin. Wówczas wartość tej waluty miała mieć odzwierciedlenie w mocy obliczeniowej naszej kopalni.

Jednak przełomowym momentem okazała się nasza wizyta we Wrocławiu, gdzie zaprosili nas Patryk i Krzysztof, Krzysiek zresztą jest obecnie współzałożycielem Tecry. Mieliśmy wtedy przyjemność uczestniczyć w wykładzie profesora Stręka o grafenie. To właśnie wtedy po raz pierwszy usłyszeliśmy o nieprawdopodobnych możliwościach związanych z jego zastosowaniem. Dowiedzieliśmy się również o problemach związanych z finansowaniem polskiej wynalazczości.

Ponieważ grafen mógł wiązać wartość kryptowaluty z realnym twardym biznesem, był idealnym brakującym ogniwem w naszym modelu biznesowym. Zaraz po wykładzie udało nam się uciąć pogawędkę z profesorem. Ustaliliśmy wówczas, że nawiązujemy współpracę w zakresie finansowania komercjalizacji zastosowań grafenu poprzez kryptowalutę GrapheneCoin. Wtedy też padło słynne stwierdzenie profesora Stręka: odważny pomysł, podoba mi się. Od tego momentu wszystko potoczyło się bardzo szybko, a projekt nabrał prawdziwego rozmachu. Kolejno do projektu przystąpił Robert Anacki i Krystian Kowalczyk, ten zaś jest obecnie jednym z naszych głównych doradców.

W wyniku wielu burz mózgów doszliśmy do wniosku, że grafen będzie tylko jednym z etapów rozwoju naszego projektu. Uznaliśmy bowiem, że powinniśmy pójść zdecydowanie dalej i pracować nad stworzeniem platformy, która służyłaby finansowaniu nowoczesnych technologii w ogóle. Nazwa TECRA idealnie pasowała do tego projektu, ponieważ ma on kojarzyć się z technologią.

K.K.: Jakie zastosowanie ma blockchain w projekcie TecraCoin?

Ł.G.: Blockchain to nie tylko środowisko transakcyjne oraz narzędzie do przechowywania wartości dla inwestorów. Zastosowanie własnego blockchaina to przede wszystkim otworzenie przed naszą platformą ogromnych możliwości w przyszłości. Obecnie nasz zespół deweloperski kończy prace programistyczne nad nowym portfelem, który będzie posiadał szereg unikalnych funkcjonalności, m.in. system lokat, zautomatyzowany system uruchamiania masternodów, czy system głosowania portfelem. Tutaj może kilka słów wyjaśnienia, naszą intencją jest, aby inwestorzy, a więc posiadacze TecraCoinów mieli możliwość uczestniczenia w podejmowaniu decyzji dotyczących np. finansowania przez nasz fundusz kolejnych projektów. Taka właśnie funkcjonalność jest obecnie implementowana w portfelu.

Wszystko to jest zbiorem naszych własnych pomysłów, których realizacja np. na pospolitym tokenie ERC20 nie byłaby możliwa. Mamy już kolejne plany związane z rozwojem naszej platformy.

Poza tym Tecra jest walutą kopalną, a jak wspomniałem wcześniej, posiadamy własne kopalnie kryptowalut. Dowodzi to, że wierzymy, iż ten sposób dystrybucji coinów jest sprawiedliwy i właściwy. Ponadto oparcie wartości waluty także o moc obliczeniową dodatkowo umacnia jej wartość.

Oczywiście użycie cudzej infrastruktury jest o wiele szybsze, tańsze i łatwiejsze niż zbudowanie i utrzymanie własnego blockchaina. Rozwiązanie, na które się zdecydowaliśmy daje nam jednak ogrom dodatkowych możliwości. Poza tym jesteśmy zespołem osób, które uwielbiają trudne i nowatorskie wyzwania, myślimy i działamy nieszablonowo, chcemy pójść zdecydowanie dalej niż powtarzanie utartych schematów i powielanie cudzych pomysłów.

K.K.: Kto wchodzi w skład zespołu Tecra? Czy załoga firmy się poszerza?

Ł.G.: Zespół Tecry składa się z grupy bardzo wielu osób, nie jest to równoznaczne z tym że do naszego zespołu może przystąpić każdy. Nie oznacza to także, że poszerzamy nasz team wyłącznie o osoby, które mogą nasz projekt wzmocnić, choć oczywiście jest to jedno z kryterium. Poszukujemy przede wszystkim nietuzinkowych ludzi, którzy podzielają naszą wizją, napędza ich pasja budowania i nie wahają się razem z nami zaryzykować.

Prace nad projektem rozpoczęły się sporo ponad rok temu, a wszystko, co zrobiliśmy do czasu rozpoczęcia ICO było sfinansowane z własnych środków core teamu. Jest to także efekt roku pracy kilkunastu specjalistów w wielu dziedzinach, którym, poza pojedynczymi wyjątkami, nikt za pracę nie zapłacił, ale zgodzili się z nami pracować za tecra coiny już wtedy, gdy nie było wcale pewne, że nasz blockchain w ogóle uda się skończyć i uruchomić.

Dzisiaj oczywiście jest nam o wiele łatwiej działać, można powiedzieć, że projekt już odniósł sukces. Potwierdza to też fakt, że do Tecry przystępują osoby, które ponad wszelką wątpliwość nie zaryzykowałyby swojej reputacji, wstępując w niepewny i wątpliwej jakości projekt. Mam tutaj na myśli profesora Krzysztofa Piecha, Marcelinę Szwed-Ziemichód, czy chociażby Filipa Pawczyńskiego — prezesa Polskiego Stowarzyszenia Bitcoin.

K.K.: Jakie cele zakłada sobie Tecra na najbliższe lata?

Ł.G.: Najbliższe lata niosą dla nas szereg wyzwań, którym będziemy musieli stawić czoła. Oczywiste jest, że po zakończeniu ICO pozyskane środki będą inwestowane w spółki celowe, które mają komercjalizować najnowsze opatentowane technologie. Tych wynalazków na początku będzie kilka, wiąże się to ze zbudowanie niemal od zera kilku firm, które po 2-3 latach powinny zacząć przynosić zyski. Na szczęście od tego mamy też najlepszych w Polsce specjalistów.

Obecnie mamy zaplanowane prace informatyczne, które wprowadzą nowe rozwiązania do naszego blockchaina. Jak wspomniałem wcześniej, kończymy testy nowej wersji portfela, który będzie miał unikatowe funkcjonalności. Nasz projekt już na tyle duży i zaawansowany, że nie da się tego uniknąć, po prostu musimy go dalej rozwijać.

Nie zapominajmy także o tym, że Tecra ma być nie tylko kryptowalutą, ale przede wszystkim platformą inwestycyjną, swoistym inkubatorem wynalazczości i kołem zamachowym pchającym rozwój technologiczny naszej cywilizacji we właściwym kierunku.

K.K.: Co Pan sądzi o obecnej sytuacji na rynku ICO, czy nieufność ludzi może stanowić dużą przeszkodę dla rozwoju TecraCoin?

Ł.G.: Oczywiście niedźwiedzie nastroje na rynku kryptowalut nie pomagają nam w zbieraniu rozproszonego kapitału, a na takim nam najbardziej zależy. Natomiast Tecra jest i powinna być kojarzona przede wszystkim z funduszem inwestycyjnym, bądź crowdfundigiem, gdyż nasz model biznesowy zakłada reinwestowanie zgromadzonych środków oraz oparcie wartości coina o prawdziwe nowoczesne biznesy.

Warto tutaj przypomnieć, że projekt Tecra otrzymał bardzo wysoką ocenę specjalistów z branży, ICO Bench — chyba najbardziej rzetelny i miarodajny portal tworzący rankingi projektów związanych z kryptowalutami, dał nam prawie maksymalne oceny, plasując TecraCoina na drugim miejscu na świecie spośród wszystkich trwających ICO.

Prowadzimy obecnie wiele rozmów z funduszami typu VC, a te badają nasz projekt bardzo skrupulatnie, w przeciwieństwie do drobnych inwestorów z tzw. ulicy, którzy bardziej sugerują się aktualnymi nastrojami na rynku oraz emocjami. Fundusze inwestycyjne podchodzą do każdej inwestycji bardziej profesjonalnie i oceniają fundamenty projektu oraz faktyczne możliwości zrealizowania biznesplanu, stąd w przypadku VC nastroje na rynku w pewnym stopniu tracą na znaczeniu.

Jedno jest pewne, skoro nasz projekt pozyskuje środki w czasie po najgłębszym w historii kryptowalut krachu, to kiedy na rynek wróci byk, będzie on prawdziwą petardą.

K.K.: Co Pana zdaniem może mieć największy wpływ na zainteresowanie inwestorów projektem TecraCoin?

Ł.G.: Wczoraj wróciliśmy z targów Wolves Summit w Warszawie, gdzie odbyliśmy rozmowy z kilkudziesięcioma potencjalnymi inwestorami oraz funduszami VC i jak się okazało, spośród 38 wystawców byliśmy jedyną firmą oferującą produkt wykraczający poza branżę informatyczną. Pozostałe firmy oferowały wyłącznie usługi programistyczne lub doradcze. Utwierdza to więc nas w przekonaniu, że nasz pomysł jest unikatowy i wnosi nową wartość.

Obecnie pracujemy nad STO, czyli nad wyemitowaniem własnego tokenu, wygenerowanego na naszym własnym blockchainie, który będzie odzwierciedlał udziały w naszych spółkach celowych, a być może nawet w spółce-matce.

Jest z tym związanych kilka komplikacji natury prawnej i choć bardzo byśmy chcieli zrobić to w Polsce i tutaj płacić podatki, to niestety na chwilę obecną Polskie prawo nam tego nie umożliwia. Tak czy inaczej, token będzie wymienialny tylko na TecraCoina, co oznacza, że każdy inwestor posiadający naszą kryptowalutę będzie mógł stać się udziałowcem naszych spółek, z wszystkimi tego konsekwencjami, a więc także z prawem do dywidendy.

K.K.: W jaki sposób można stać się uczestnikiem funduszu inwestycyjnego Tecra?

Ł.G.: Zapraszam na naszą stronę internetową tecracoin.io, tam znajdziecie niezbędne informacje.

1 KOMENTARZ

  1. wg. ICO Bench.Ja znalazłem ze trzy strony internetowe z nazwa TOP 10 ICO i na żadnej z nich tego TecraCoin
    nie było.Mam takie zdanie teraz każdy może założyć strone internetową o krypto i lansować tokeny i tym podobne za pieniądze.Nik nie wie na jakiej zasadzie są organizowane rankingi.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wprowadzić swój komentarz!
Proszę wprowadzić swoje imię