Satoshi Nakamoto – twórca Bitcoina

Satoshi Nakamoto to najbardziej zagadkowa postać wszech czasów. Oto kilka faktów o tajemniczym twórcy Bitcoina (BTC)!

  • Satoshi Nakamoto – kto to?
  • Nierzetelne śledztwo Newsweeka
  • Craight S. Wright samozwańczym Satoshim Nakamoto
  • Nowe tropy w sprawie Satoshiego Nakamoto

Satoshi Nakamoto – kto to?

satoshi-nanamoto

Od czasu powstania Bitcoina (BTC) wielokrotnie zastanawiano się: kim tak naprawdę jest Satoshi Nakamoto? Wysnuto wiele przypuszczeń na ów temat, nikt jednak nie był w stanie przedstawić dostatecznych dowodów, by móc poprzeć własne tezy. Niektórzy uważają, że za kryptonimem tym nie kryje się jedna postać, lecz grupa osób. Wątpliwości w tej sprawie do tej pory pozostają nierozwiane. Zrodziło się więc wiele pytań, na które usilnie poszukiwano odpowiedzi. Dlaczego Satoshi Nakamoto pozostał anonimowy? Czy chciał uniknąć sławy? Czy obawiał się o swoje bezpieczeństwo?

Nierzetelne śledztwo Newsweeka

W 2014 mroku amerykańska dziennikarka Leah McGrath Goodman przeprowadziła śledztwo, w wyniku którego stwierdziła, iż twórcą Bitcoina jest niejaki Dorian Nakamoto. Ten 64-letni mężczyzna miał być autorem artykułu pod tytułem A Peer to Peer Electronic Cash System. Jak się później okazało były to wyłącznie domniemania, wynikłe ze złego łączenia faktów. W śledztwie uwzględniono między innymi nazwisko japońskiego mężczyzny oraz fakt, iż dobrze radził on sobie z matematyką. Dla Newsweeka był to wówczas wystarczający dowód na to, by okrzyknąć Doriana Nakamoto twórcą Bitcoina. Gdy dziennikarka amerykańskiego tygodnika udała się do domu 64-letniego mężczyzny, ten odmówił jej rozmowy i wezwał policję. Ze względu na to, iż Dorian Nakamoto słabo mówił po angielsku, doszło wówczas do nieporozumienia. W asyście policji powiedział bowiem, że już się tym nie zajmuje i nie może na ten temat dyskutować. Jak się później okazało nie miał on wcale na myśli Bitcoina. To wystarczyło, by stworzyć sensację. Aby dodać wiarygodności artykułowi, zamieszczono w nim zdjęcie Doriana Nakamoto wraz z widoczną posiadłością i samochodem, co naraziło mężczyznę na atak ze strony reporterów. Bujna historia o odnalezieniu prawdziwego Satoshiego Nakamoto sprawiła, że japońskim mężczyzną zainteresowało się duże grono osób. Dziennikarka Newsweeka naraziła go tym samym na duże niebezpieczeństwo, naruszając przy tym jego prywatność.

Dorian-NakamotoDorian Nakamoto zaatakowany przez reporterów 

Domniemany twórca Bitcoina oznajmił reporterom, iż nie ma nic wspólnego z BTC. Zgodził się jednak pójść z jednym z nich na lunch, by do końca wyjaśnić to nieporozumienie. Okazało się, iż fakty, które ukazały się w artykule Newsweeka były po prostu wyimaginowane. Oczywiście Dorian Nakamoto potwierdził niektóre szczegóły z publikacji, jednak nie dotyczyły one stricte Bitcoina. Następstwa, jakie wywołał ów artykuł były dość niepokojące. Z tego też względu Andreas M. Antonopoulos rozpoczął kampanie pozyskiwania funduszy dla Doriana Nakamoto. Zebrane środki miały posłużyć, jako przeprosiny i rekompensata za to, co się stało. Ze względu na to, iż mężczyzna ten nie znajdował się w komfortowej sytuacji finansowej oraz opiekował się chorą matką, pieniądze te przeznaczył w dużej mierze na opiekę medyczną. W zbiórce zebrano około 50 Bitcoinów, w tamtym okresie było to ponad 23 000 dolarów.

Dorian-Nakamoto-NewsweekAndreas M. Antonopoulos i domniemany Satoshi Nakamoto

Wkrótce po tym zdarzeniu, na forum, gdzie Satoshi Nakamoto po raz pierwszy przedstawiał założenia Bitcoina pojawił się wpis: Nie jestem Dorianem Nakamoto. Administrator potwierdził, że to konto jest rzeczywiste i nie wykryto na nim prób włamania.

Samozwańczy Satoshi Nakamoto

Kolejną postacią często utożsamianą z Satoshim Nakamoto stał się Craight S. Wright. Co ciekawe to on sam nadał sobie ten oto przydomek, publicznie twierdząc, iż jest twórcą Bitcoina. Choć przeszłość Wrighta jest bogata, nie przedstawił on nigdy dowodów, które potwierdziłyby to, co mówi. W listopadzie 2015 roku portal Wired zaczął otrzymywać przeróżne materiały z anonimowego źródła takie, jak transkrypcje czy umowy powiernicze, które miałyby wskazywać na to, iż to właśnie Caright S. Wright jest Satoshim Nakamoto. Wkrótce po tym trzech dziennikarzy Andy Greenberg z Wired oraz Andy Crush i Sam Biddle z Gizmodo opublikowalo artykuły z osobnych dochodzeń, sugerujące, że twórca Bitcoina został zdemaskowany. Przedstawili oni szereg solidnych argumentów potwierdzających ową tezę. Po krótkim czasie dziennikarze Ci wycofali się z tych twierdzeń. Sam Wired pisał, że Cragh Wright jest albo twórcą BTC, albo genialnym oszustem,  który chce, aby wszyscy tak myśleli.

Craight-Wright

Jeszcze w tym samym roku  Wright został wezwany do przedstawienia fundamentalnych dowodów na to, iż tak naprawdę jest Satoshim Nakamoto. Miał on za zadanie publicznie użyć klucza kryptograficznego, do którego dostęp miał wyłącznie prawdziwy Nakamoto. Zadania jednak nie wykonał, tłumacząc się, iż nie mógłby w ten sposób przekreślić tylu lat anonimowości. Oczywiście dla wielu osób był to dowód na to, iż Craight Wright nie jest ty, za kogo się podaje. Mimo iż mężczyzna ten do dziś nie przedstawił konkretnych dowodów, na to, iż mógłby być twórcą Bitcoina, wciąż usilnie broni swojej racji. W 2019 roku doszło do tego, iż zaczął grozić sądem osobom, które twierdziły, iż jest zwykłym oszustem. Craight Wright wdał się z tego powodu w spór z CEO giełdy kryptowalutowej Binance, wskutek czego Bitcoin Cash (BCH) został z niej usunięty. Sam John McAffe stwierdził, iż rozsiewanie takich kłamstw nie jest niczym dobrym dla branży kryptowalutowej.

Nowe tropy w sprawie Nakamoto

Pod koniec sierpnia 2019 roku pojawiły się nowe informacje na temat tajemniczego twórcy Bitcoina. Tym razem to firma marketingowa o nazwie Satoshi Nakamoto Renaissance Holdings zapowiedziała, iż po tak długim okresie anonimowości Satoshi Nakamoto przerwie milczenie. Jest to dość nietypowe, ponieważ wiele osób jest zdania, iż realny twórca Bitcoina nie ujawniałby się przez takich pośredników. Skorzystałby raczej z forum bitcointalk. Z pierwszej publikacji można dowiedzieć się niewiele. Wspomniano w niej o całej idei powstania BTC, niechęci do banków oraz ujawniono imię, nazwisko i pochodzenie rzekomego ojca Satoshiego Nakamoto. Miałby nim być niejaki Agha Hasan Abedi z Pakistanu. W materiale tym ukazało się również podziękowanie dla nieżyjącego już Hala Finney, za jego wkład w rozwój Bitcoina. Autor przedstawił również zdjęcie komputera, z którego rzekomo wydobyto pierwsze bloki BTC. Choć  cała historia może wydawać się spójna,  nie jest ona dowodem na potwierdzenie autentyczności prawdziwego Nakamoto. Zdaniem społeczności kryptowalutowej, jest to kolejny chwyt marketingowy. Pewnie nigdy nie dowiemy się, kto tak naprawdę kryje się za tym kryptonimem.