Mariusz Maciej Drozdowski: Kto przejmie Bitcoina za grosze? [WYWIAD]

1
1127
Mariusz Maciej Drozdowski Kto przejmie Bitcoina za grosze

Mariusz Maciej Drozdowski jest twórcą metodologii MMD, czyli całej piramidy wiedzy, w oparciu o którą można analizować wszystkie znane nam rynki tradycyjne, ale również instrumenty par walutowych i kryptowalutowych. W rozmowie z naszą redakcją na konferencji Invest Cuffs 2019 wypowiedział się na temat branży wirtualnych tokenów.

Od kiedy działa Pan na rynku walutowym?

Na rynku walutowym i nie tylko walutowym, bo ogólnie na rynkach działam od 2009 roku, przy czym na początku były to głównie badania i poszukiwania własnej drogi. Szukałem Złotego Graala. Czegoś co działa, co pozwala stabilnie zarabiać. Cóż, niestety nie znalazłem niczego, co działałoby długofalowo.

Skoro tego nie było, to zacząłem tworzyć własną metodologię. Był to początek, gdy były tylko pierwsze trzy chumury, pochodne średnich krączocych: SMA i EMA. Z tego co pamiętam było 48, 288 i 1440. Kiedy pierwszy raz powiedziałem, że używam średniej o wartości 1440, wszyscy na rynku chwytali się za głowę i mówili: „stary nikt nie używa średnich większych niż 300.” Ja odpowiadałem: „no dobra, okej. Ale ja używam”. Niejako na przekór.

Potem, gdy metodologia się rozwijała, okazało się, że taką praktyczną używaną średnią była 5432, fioletowa – bo już kolorami głównie się posługuję. Ale tak, jest to średnia o bardzo wysokiej wartości.

I to były średnie, ale do tego doszły później diamenty czyli specyficzne „świece” i one działają na wszystkim. Zresztą mógłbym z powodzeniem przedstawić całą piramidę MMD, a chyba nie o to w tej rozmowie chodzi?

Przejdźmy zatem płynnie do kryptowalut. Jaka jest Pana prognoza na najbliższą przyszłość dla rynku wirtualnych tokenów? Czy myśli Pan, że Bitcoin wróci przynajmniej na poziom tych 6 tysięcy dolarów?

Ja powiem tak: kiedyś handlowałem na kryptowalutach i nie ukrywam, że zarobiłem na tym parę złotych. Było to mniej więcej w tym okresie, gdy cały rynek szedł w szczyt, gdzieś pomiędzy 10.000 USD a 20.000 USD. Można wtedy było naprawdę bardzo fajnie zarobić.

Ja jednak z tego rynku już wyszedłem, bo dla mnie to był po prostu tylko „jeden z kolejnych etapów mojej działalności, jeden z kolejnych rynków”. Nie traktowałem tego priorytetowo.

Niezależnie od tego czy to była kryptowaluta, czy inny instrument finansowy, zawsze patrzyłem na średnie. Sprawdzałem, czy dany rynek z nimi współpracuje, czy też nie. Jeżeli tak, to po prostu na tym rynku byłem obecny.

I teraz jeżeli chodzi o takie moje krypto-prognozy, to ja twierdzę, że kryptowaluty mają przyszłość przed sobą i jeżeli chodzi o ich cenę, to ta cena na pewno będzie oscylowała na poziomie koszty + „ jaki bonus”. Dlaczego? Ano dlatego, że potrzebna w systemie globalnym jest moc obliczeniowa. Ta moc obliczeniowa wykorzystywana jest do rożnych celów – między innymi do kopania (wydobywania) kryptowalut – ale może być wykorzystywana również to innych celów, nazwijmy to „chwilowych”, niekoniecznie oficjalnych. Nie chce, żeby brzmiało to jak teoria spiskowa, nie mniej jednak według mnie, system jako system - potrzebuje dużych mocy obliczeniowych.

Nie przegap: Zobacz najnowsze wiadomości o kryptowalutach

Ale do czego?

Na przykład do rozpoznawania twarzy. Duże ilości identyfikacji osób. I teraz w momencie gdy jest boom na rynku krypto, tak normalnie rządy państwowe musiałyby kupować serwerownie, żeby to monitorować. Więc co można zrobić? Ano można to zrzucić na ludzi „wciskając im kit”, że to przeciwdziałanie systemowi i „wydoić” od nich – mówiąc kolokwialnie – moc obliczeniową, która jest potrzebna, żeby monitorować społeczność. Dlatego twierdzę, że kryptowaluty i blockchain będą do tego potrzebne.

Po drugie – będzie możliwe, przy czym będzie to robione w sposób manipulacyjny - sterowanie ceną kryptowalut. Czyli duzi gracze będą wykorzystywali kryptowaluty, by móc manipulować rynkiem. Dużo prościej niż ma to miejsce na zwykłych tradycyjnych walutach, bo ten rynek jest wciąż nieuregulowany.

Zatem jakie jest Pana zdanie na ten temat? Czy rynek krypto powinien zostać całkowicie uregulowany przepisami prawnymi?

Pytanie gdzie i czy to się w ogóle przełoży na jego rozwój. Najlepiej by było, jakby ten rynek regulował się sam. Problem polega na tym, że tacy naprawdę duzi gracze, posiadający olbrzymie zasoby gotówki, będą w stanie w sposób dowolny wręcz manipulować tym kursem. Zauważ, że medialnie sprzedawano ludziom, że Bitcoin będzie warty 100 tysięcy dolarów i więcej, dokładnie wtedy, gdy jego wartość oscylowała w granicy 20 tysięcy dolarów. Potem ta cena zaczęła drastycznie spadać.

Mówi się, że Walt Street rezygnuje, że to był niewypał. Uważam ze głównie po to, by ludzie wyzbyli się swojej wiary i by Ci duzi gracze, wyjadacze rynkowi - mogli przejąć Bitcoina za grosze. Potem będzie go można swobodnie pociągnąć znowu do kolejnych 20 tysięcy czy nawet tych 100 000 dolarów, czyli mamy następny strzał, pojawią się kolejni inwestorzy, którzy włoża w to pieniądze i będzie ich można znowu instrumentami pochodnymi sprowadzić na ziemię, czyli mówiac wprost – przejąć ich kasę. Ktoś zatem powinien sprawować nad tym pieczę.

Zobacz: Phil Konieczny – “To szczyt kanału spadkowego BTC” [ANALIZA]

1 KOMENTARZ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wprowadzić swój komentarz!
Proszę wprowadzić swoje imię