Co wygra - ICO czy STO?

8 min czytania

Jesteśmy świadkami istnej bitwy na słowa w świecie kryptowalut: ICO czy STO? 

Według kolaboracyjnego raportu PwC i Swiss Crypto Valley Association, poprzez ICO udało się zebrać w tym roku ponad 13,7 miliona dolarów. W roku 2017 nastąpił ogromny boom na tę metodę, a w roku następnym liczba pieniędzy uzyskana przez ICO wzrosła dwukrotnie. Tradycyjne kapitały wysokiego ryzyka, tzw. venture capitals, wciąż mają na koncie wyższe sumy. Jednak gwałtowny wzrost popularności tej metody zbierania funduszy zaszokował nawet najbardziej opornym inwestorom.

Nowy rywal na dwunastej - czy rynek ICO to wytrzyma?

Pomimo wielkiego sukcesu ICO, na horyzoncie pojawił się niedawno nowy przeciwnik, Security Token Offering, czyli STO. Wydawałoby się, że te sukcesy i ogromne fundusze pozwolą ICO na dalszy rozwój. Nawet jeśli inwestorzy nie rozumieją technologii, operującej tym systemem, rozumieją trend. Coraz więcej inwestorów powinno interesować się nowymi możliwościami, które oferuje im Initial Coin Offering. Dlaczego więc metoda ta nie opanowała jeszcze całkowicie rynku? Tutaj właśnie na scenę wchodzi znana wszystkim Amerykańska Komisja Papierów Wartościowych i Giełd, krótko mówiąc: SEC. To właśnie ta organizacja nadzorcza uważa ICO za problem. 

ICO - co to jest i z czym się to je

Initial Coin Offering miało być świetną metodą przekazywania tzw. “protocol tokens” w ręce użytkowników. Nie udało się jeszcze tej metody opracować do końca. Teoretycznie, ta ekonomia tokena może poprawić działanie sieci poprzez nagradzanie aktywności użytkowników. Może także ułatwić zarządzanie dając najbardziej aktywnym użytkownikom większy wpływ na dalszy rozwój protokołu. Brzmi świetnie, prawda? W tym konkretnym przypadku tworzy się protokół, sieć działa, wszystko funkcjonuje pięknie i cudownie. Konsumenci dostają tokeny do natychmiastowego użytku na platformie. Mowa tutaj o wirtualnej sprzedaży funkcjonujących tokenów, które można wykorzystać, a nie tylko je posiadać. 

ICO wielkim oszustwem

Prawda jednak jest taka, że większość ICO wyprzedaje tokeny, zanim staną się funkcjonalne. Oczywiście celem ICO jest zebranie funduszy, żeby dana firma mogła wybudować dopiero platformę, na której będzie można wykorzystać tokeny. I w tym wypadku te użytkowe tokeny tracą całą swoją użyteczność. Platforma, na której miałyby być wykorzystane, nie istnieje. Nie ma żadnej decentralizacji, bo protokół decentralizujący również nie istnieje. Pieniądze idą do indywidualnych kieszeni. Wykorzystanie tokenów jest czysto teoretyczne, a na razie nie ma żadnych nadziei, że w przyszłości się to zmieni. Patrząc na wiele wprowadzonych niedawno zdecentralizowanych aplikacji Ethereum, znaleźć można wirtualne ruiny. Nawet gdy protokół zostanie uruchomiony, a tokeny osiągną formę użyteczności, rynek może nie zainteresować się aspektem funkcjonalnym tokena. Wtedy zdecentralizowana aplikacja przestanie działać, bo nie przyciąga użytkowników. Dlaczego więc inwestorzy w ogóle decydują się na kupno tokenów? Kluczem jest płynność i spekulacja. Dzięki ICO, inwestorzy kupują tokeny, które można od razu wprowadzić na giełdy krypto z dowolnego miejsca na świecie. Rano można kupić tokena za 1$, a wieczorem sprzedać go za 1,3$. Są traderzy, którzy właśnie w ten sposób zarabiają na życie. Takie zachowanie inwestycyjne jest jedną z sił napędowych obecnego rynku kryptowalutowego.  

ICO wielkim problemem, ale też..... źródłem ogromnych dochodów

To rodzaj gry, hazardu, a co najważniejsze - sposób na zarabianie pieniędzy. Ludzie wystarczająco oddani sprawie mogą spokojnie się z tego utrzymać. Natomiast ci, którzy sporadycznie działają w tym kierunku, mają trochę kieszonkowego. SEC postrzega większość tych ICO jako sprzedaż papierów wartościowych, a nie użytkowych tokenów, co zostało już wyjaśnione. Zwykli inwestorzy uczestniczą w rynku pełnym oszustw i zakulisowych ofert przedsprzedażowych, bez żadnych zabezpieczeń. SEC bardzo dba o ochronę inwestorów, i to właśnie jest celem federalnych przepisów bezpieczeństwa. Biorąc pod uwagę niepewność rynku, brak regulacji, pozorne oszustwa i spekulacje oraz ostrzeżenia SEC, w branży technologicznej pojawiło się wiele głosów przeciw ICO. W styczniu Facebook zakazał reklam związanych z ICO. Później, w marcu, Google również wprowadziło zakaz reklam, tak samo Twitter i Mailchimp. Już samo słowo “ICO” to problem. Trzeba było znaleźć inne wyjście. 

Wielkie wejście STO 

Po raz pierwszy określenie Security Token Offering można było znaleźć w poście na blogu Manhattan Street Capital, opublikowanym 14 kwietnia 2017 roku. Oczywiście, sam pomysł STO powstał dużo wcześniej. Pojawiały się w sieci wzmianki o uregulowanym ICO, ICO 2.0, a nawet ICO, które nie różniły się nazwą, ale strukturą. Podobieństwo STO i ICO kończy się na tym, że oba mają być metodą przekazywania tokenów zbudowanych na blockchainie, indywidualnym klientom. STO ma sprzedawać papiery wartościowe, a nie tokeny użytkowe. Konsumenci STO to inwestorzy, a nie użytkownicy, którzy płacą i dostają papier wartościowy, reprezentowany przez token. Aby móc sprzedawać papiery wartościowe, firma musi zarejestrować się w SEC (co jest trudne i bardzo kosztowne), lub skorzystać ze zwolnienia z tej rejestracji. 

Jak stworzyć STO i zacząć zbierać miliony?

STO zwykle tworzy się, korzystając z wyłączenia, wyjątku, zwanego Rozporządzeniem D 506(c). Zapis ten jest regulacją publicznego przekazu papierów wartościowych akredytowanym inwestorom. Takim inwestorem może być każdy, jeśli wartość jego majątku wynosi 1 000 000$ i więcej, lub jego roczne dochody wynoszą min. 200 000$ przez co najmniej dwa lata (kwota ta wynosi 300 000$, jeśli wlicza się w to dochody współmałżonka). Oznacza to tyle, że firma może spokojnie i legalnie wystawić swoje papiery wartościowe na rynku ogólnym, ale inwestorzy, zanim wezmą udział w STO, muszą sprawdzić stan swojego majątku. Inną, również popularną metodą otwierania STO jest wykorzystanie wyłączenia z Rozporządzenia o finansowaniu społecznościowym (Regulation Crowdfunding). Znaczy to, że inwestorzy zarówno akredytowani, jak i nieakredytowani mogą wziąć udział w takim STO. Jedynym haczykiem jest roczny limit finansowy narzucony na taką akcję, czyli nie można tą metodą zebrać więcej niż 1 070 000$ rocznie. Ostatnim wyłączeniem prawnym, z którego STO może skorzystać, to Rozporządzenie A+. Tak samo jak Rozporządzenie o finansowaniu społecznościowym, pozwala ono na udział praktycznie każdego, ale roczny limit finansowy wzrasta tu do 50 000 000$. Dodatkowo, SEC musi daną akcję zaakceptować, co niekoniecznie musi mieć miejsce przy poprzednich wyjątkach. Jak na razie, jeszcze żadne STO nie zostało zaakceptowane przez komisję, jednak już wkrótce może się to zmienić. Powód jest prosty: to złoty środek na zbieranie funduszy od ogółu społeczeństwa, a nie ma żadnego okresu zamrożenia kapitału w przypadku handlu papierami w STO. To z kolei oznacza, że kupować i sprzedawać papiery wartościowe można w każdej chwili, tak jak działa to w przypadku kryptowalut (Rozporządzenie D 506(c) i Rozporządzenie o finansowaniu społecznościowym ma taki okres zamrożenia kapitału wynoszący jeden rok, zanim będzie można tokenami handlować). Ponieważ rynek staje się coraz bardziej wyrafinowany (czyli pojawia się mniej oszustw), inwestorzy wyrażą w przyszłości większe zapotrzebowanie na security tokens. Oferują im one lepsze zarządzanie i ochronę. Któż by tego nie chciał?  Otóż większość inwestorów w ICO nie chce tego, ponieważ lubią natychmiastową płynność na stronach internetowych, które nazywają siebie „giełdami” i nie są objęte normami prawnymi. Koszt takich platform jest niski, jeśli w ogóle jakiś jest. Firma nie jest obciążona jakimkolwiek nadzorem czy zasadami. Sprzeda cokolwiek, kiedykolwiek i komukolwiek. Koncepcje takie jak KYC i AML, popularne hasła w przestrzeni dotyczącej identyfikacji inwestora, są im obce lub postrzegane jako nieistotne. 

Uwaga, niebezpieczeństwo na drodze! Czyli oszustwa na giełdzie

Z tymi nieuregulowanymi giełdami wiążą się inne rodzaje ryzyka, które mogą być niebezpieczne dla inwestorów. Są to między innymi: 

  • Front runningw którym firma lub osoba prywatna handluje przed inwestorem (jest to możliwe, ponieważ widzą decyzję inwestora o zakupie, zanim ta dodana jest do  blockchaina). Następnie sprzedają akcje, gdy cena rośnie, aby osiągnąć zysk. 
  • Pump and dump, w którym grupa inwestorów zmawia się, by udawać, że chcą kupić wiele tokenów. Podnoszą w ten sposób ich cenę i zainteresowanie inwestorów. Gdy cena osiągnie ustalony punkt, “porzucają” plany kupna, obniżając cenę. Inwestorzy, którzy kupili, dane tokeny, tracą na tym, ponieważ te nie są warte tyle, ile rzekomo miały być. 
  • Painting the tape, czyli zafałszowywanie obrazu - lub też sztuczny obrót (wash trade). Grupa inwestorów handluje między sobą, stwarzając pozory płynności. 

Security tokens z STO będą przedmiotem handlu w ATS (Alternative Trading Systems) lub u dealerów maklerskich. Transakcje te mają być ściśle nadzorowane przez FINRA i zarejestrowane w SEC. Ludzie z ATS i brokerzy dużo sobie liczą, głównie z powodu wymaganego nadzoru mianowania dyrektora ds. zgodności z przepisami, szkolenia każdego kluczowego pracownika, przeprowadzania wszystkich niezbędnych egzaminów FINRA, przestrzegania tysięcy zasad i wreszcie płacenia ludziom za doświadczenie i umiejętności, które wnoszą do firmy i które są niezbędne do wypełnienia tych funkcji.  

Komentarze